W ostatnich dniach ze wszystkich mediów możemy się dowiedzieć o kryzysie ekonomicznym w Grecji. Prawdą jest, że w ostatnich latach rządy w Grecji obchodziły się z finansami publicznymi bardzo źle. Aby zaspokoić swoich przyjaciół politycznych, wydawały więcej niż gospodarka narodowa mogła sobie na to pozwolić. A duża liczba niepotrzebnych urzędników rządowych, jak również wysoki stopień korupcji jeszcze pogorszył całą sytuację. To wszystko przyczyniło się do niestabilności gospodarki greckiej i ze względu na to grecki zagraniczny dług państwowy jest bardzo wysoki w porównaniu z przychodami do skarbu państwa.
Grecja, tak jak wszystkie pozostałe państwa na świecie, pożycza pieniądze od kilku instytucji finansowych, aby pokryć wydatki publiczne. Ze względu na niestabilność ekonomiczną państwa, odsetki od takiej pożyczki są jednak bardzo wysokie (około 6%; dla porównania - Niemcy pożyczają na około 3 %). To jest jedna strona problemu.
Całkowita sytuacja finansowa Grecji nie jest gorsza od sytuacji finansowej takich państw jak Hiszpania lub Portugalia.
Teraz jesteśmy świadkami wojny między dolarem amerykańskim i euro / funtem brytyjskim. Skoro Grecja jest częścią strefy euro, poprzez atak na Grecję dochodzi do ataku na euro, które jest rzeczywistym celem niniejszej walki. Słabsze euro jednocześnie oznacza również osłabienie funta brytyjskiego. To jest druga strona problemu.
W tej chwili w Europie dyskutuje się o -greckim” problemie. Opinia, która przeważa, jest taka, aby -wesprzeć Grecję planem generalnym“. Planem, na którego podstawie dla każdego będzie jasne, że w wyniku interwencji jednego Państwa Członkowskiego UE, będzie mieć przed sobą wszystkie gospodarki europejskie.
Oczywiście, Grecy muszą uporządkować swoje -liczby“.
W tym przypadku wygląda to tak, że UE udzieli Grecji pomocy około 25 bilionów Euro o bardzo niskim oprocentowaniu. Jednocześnie zostaną opracowane zasady dla podobnych programów w przypadku problemów innych Państw Członkowskich.
Problem Greków polega jednak na tym, że czują się (i również są) biedni. Ich płace w porównaniu ze średnią europejską są bardzo niskie. I dlatego jest im ciężko zaakceptować surową restrykcyjną politykę finansowa ze strony państwa. Wzywają polityków, aby brakujących pieniędzy domagali się od bogatych warstw społeczeństwa i od banków, które mają za sobą bardzo -urodzajne” lata i aby znaleźli tych, którzy na całej sytuacji wzbogacili się w sposób niezgodny prawem lub dzięki korupcji. A nie na samym końcu żądają od Unii Europejskiej, aby zabezpieczyła granice jako granice europejskie. Grecy bowiem wydają 6% z budżetu państwa na uzbrojenie armii.
Teraz zatem demonstrują i strajkują.
Jeżeli na przedstawioną problematykę spojrzymy przez pryzmat turystyki, możemy powiedzieć, że cała sytuacja może ostatecznie pomóc turystyce w Grecji, która jest najważniejszą częścią przemysłu greckiego.
Oczekuje się, że nie tylko usługi hotelowe, ale również kolejne usługi związane z turystyką (restauracje, wycieczki fakultatywne, towar miejscowych sklepów itp.) będą oferowane po niższych cenach, aby w ten sposób stały się bardziej atrakcyjne. A to ostatecznie będzie pozytywem dla turystów.